Jeżeli pytasz się swojej publiczności o to, co powinieneś robić, w jaki sposób powinieneś komunikować, to stawiasz się automatycznie w roli zespołu na weselu.

#112

Chciałbym pozdrowić Ludwika Siadlaka, jedynego vlogera, którego imię i nazwisko bardzo dobrze zna moja córeczka. Moja córeczka - dwa i pół roku. Ludwik trochę sprowokował ten odcinek. Któregoś razu w swoim vlogu zrobił coś takiego, że nagrał dwa odcinki − jeden dłuższy, drugi krótszy − i spytał ludzi:

Jaki odcinek wam bardziej pasuje? Oglądajcie sobie ten, który wam odpowiada.

Skomentowałem to u niego w ten sposób:

Słuchaj, to ty jesteś artystą, to ty jesteś twórcą, to ty powinieneś wiedzieć, jak się wypowiadać. Chcesz się wypowiadać w dłuższej formie czy krótszej? To ty decydujesz. Nie pytaj publiki o zdanie.

Uważam, że nie powinno się pytać publiczności o zdanie. To są dylematy, które każdy twórca powinien sobie przemyśleć, a dopiero później wyjść z czymś do ludzi. Nie tylko vloger, nie tylko muzyk, ale każdy profesjonalista powinien się najpierw zastanowić nad sobą, nad tym kim on chce być: człowiekiem od czego? Człowiekiem od krótkich czy od długich wypowiedzi? Specjalistą od marki osobistej, czy może od komunikacji? A potem dopiero być tym kimś i komunikować w taki sposób, w jaki sobie założył, w takiej formie, jaką sobie założył.

A jeżeli potem okaże się, że coś się nie sprawdza, albo ów twórca uzna, że chce coś zmienić, no to po jakimś czasie można to zmienić. Wcale jest powiedziane, że raz podjęta decyzja na temat formy, na temat treści vloga, bloga czy jakiejkolwiek innej twórczości profesjonalnej musi być na zawsze, a jeżeli się ją zmieni, to się przegrywa. Nie, niczego się nie przegrywa. Nawet wręcz się wygrywa.

Nie powinno się obarczać publiczności decyzją na temat tego, jacy chcemy być i co chcemy przekazać światu. Ludzie na co dzień mają wystarczająco dużo decyzji do podjęcia i myślę, że takich decyzji już nie chcą podejmować.

Pozwól, że posłużę się takim porównaniem: jeżeli pytasz się swojej publiczności o to, co powinieneś robić, w jaki sposób powinieneś komunikować, to stawiasz się automatycznie w roli takiego zespołu na weselu, do którego każdy może podejść i powiedzieć:

Słuchaj Jerzy, a zagraj mi tutaj „Takie Tango”.

Mówiąc „publiczność” nie mam na myśli twoich fanów. To mogą być ludzie w twoim zespole, jeżeli jesteś w pracy liderem. To mogą być twoi współpracownicy, jeżeli jesteś częścią zespołu.

Jeżeli poświęcisz trochę czasu, by zastanowić się nad tym, co i w jaki sposób chcesz ludziom mówić, to potem zaczniesz to konsekwentnie realizować. Zachowasz się jak Pink Floyd, którzy po prostu nagrywali płyty, wydawali je i ludzie ich słuchali. Na koncercie Pink Floyd nie można podejść do Davida Gilmoura i powiedzieć:

Dave, zagraj „Takie Tango”.

Bo on się spyta:

Takie... co?