Absolutnie nie zgadzam się na publiczną krytykę, która nawet jeśli zawiera w sobie jakąś sensowną treść, nic nie wnosi do sprawy bo jest wykonana publicznie.

#117

Tym razem postanowiłem podjąć temat bliski każdemu twórcy: krytyka. Z naciskiem na: krytyka konstruktywna. To zagadnienie bliskie memu sercu jako vlogerowi, blogerowi i muzykowi z kilkunastoletnim doświadczeniem. Z oceną moich aktywności i twórczości spotykam się od lat, oczywiście także z krytyką. I takie mam pytanie:

Jak myślisz, czy istnieje coś takiego jak konstruktywna krytyka przekazywana publicznie?

Moim zdaniem nie. Każdy krytyczny komentarz przekazywany autorowi krytykowanego tekstu, filmu, nagrania etc. na forum publicznym - w obecności innych osób lub w sieci, jako ogólnie widoczny komentarz czy wpis - nie ma w sobie NIC z konstruktywności.

Konstruktywna krytyka wykonywana publicznie to oksymoron.

To nie znaczy, że jestem przeciwny jakiejkolwiek krytyce. O nie. Jeżeli ktoś jest mi bliski, wiem, że mu na mnie zależy, zależy mu na moim szczęściu, to jego uwagi przyjmuję z całym dobrodziejstwem inwentarza. To samo, gdy ktoś obcy przekazuje mi swoje uwagi w wiadomości prywatnej lub twarzą w twarz. Jednak absolutnie nie zgadzam się na publiczną krytykę, która nawet jeśli zawiera w sobie jakąś sensowną treść, nic nie wnosi do sprawy bo jest wykonana publicznie, a tym samym ociera się o zwykły hejt i jest jedynie wyrazem frustracji komentującego, który w ten sposób chce zwrócić na siebie uwagę.

Co zatem robić, gdy ktoś, kogo obserwujemy, zrobi coś, z czym się nie zgadzamy?

Mamy dwa wyjścia:

★ pierwsze: powiedzieć sobie – „OK, to coś, z czym się nie zgadzam; ale to nie ja tworzę ten blog/vlog/muzykę” i zająć się czymś innym;

★ drugie: wziąć telefon i zadzwonić, albo napisać mail lub prywatną wiadomość i wyłuszczyć swój punkt widzenia.
Tertium non datur.

Uwagi przekazywane prywatnie, twarzą w twarz, mogą być impulsem do zmiany, mogą coś wnieść do twórczości. Taka krytyka buduje. A przecież chcemy się rozwijać, tworzyć lepsze rzeczy, lepszą rzeczywistość, prawda?

Weź to sobie do serca i jeśli masz jakiekolwiek krytyczne uwagi do mnie, nie krępuj się – pisz śmiało. Na priva. ;)